XX Sąd Ostateczny – The Judgment, Die Wiedergeburt.
Odpowiednik astrologiczny – planeta Jowisz
Płeć karty – neutralna
Archetyp – wieczne odradzanie się wschodzącego Słońca, zbawienie.
Karta tarota XX Sąd Ostateczny – opis tej karty jest wg. moich odczuć, porównań, w ten sposób możesz sobie samemu przybliżyć charakterystykę karty. Najważniejsze jest pobudzenie własnej intuicji …
[…] próbowałem tłumaczyć rodzicom, że życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.
Éric-Emmanuel Schmitt – “Oskar i pani Róża”
“Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie.”
Wisława Szymborska
Feliks – Według różnych innych autorów Feniks miał żyć od 300, poprzez 340, 500, 540, 1000 aż do 1461 lat. Był bezpłciowy, ponieważ rozmnażał się sam z siebie. Jego kolorystyka różni się niekiedy, jednak zwykle przeważa barwa złota i purpurowa. Zazwyczaj budował gniazdo lub stos z przypraw i gałązek wonnych roślin, w którym umierał lub spalał się, a następnie odradzał. Związany był z kultem słonecznym, toteż zazwyczaj legendy opowiadały, iż zanosił gniazdo lub szczątki swego poprzednika do świątyni słońca w Egipcie. Przez autorów chrześcijańskich był przyrównywany do Chrystusa, gdyż miał zdolność zmartwychwstawania. W wielu mitologiach można znaleźć ptaki podobne Feniksowi zarówno w opisie i charakterystyce, jak i konotacji ze słońcem.
Według niektórych to greckie podanie jest być może związane ze świętą egipską czaplą, która jest symbolem wiecznie się odradzającego wschodzącego Słońca. Jej złote i purpurowe upierzenie symbolizowało wschód Słońca w Egipcie. Feniks najczęściej był portretowany na tle Słońca ze skrzydłami wzniesionymi do lotu. Podobno Feniks siadał tylko na paulowni cesarskiej, bo to drzewo posiada zdolność odradzania się ze ściętego pnia.
OSTATNIE MIEJSCE
Piekło było już prawie całkiem zapełnione,
a przed jego bramą oczekiwało jeszcze na wejście wiele osób.
Diabeł nie miał innego rozwiązania sytuacji
jak tylko zablokować drzwi przed nowymi kandydatami.
– Pozostało tylko jedno miejsce, i jak się rozumie, może je zając tylko ktoś z was,
kto był największym grzesznikiem, powiedział.
– Czy jest wśród zgromadzonych jakiś zawodowy morderca?, zapytał.
Ale nie słysząc pozytywnej odpowiedzi, zmuszony był przystąpić do egzaminowania
wszystkich stojących w kolejce grzeszników.
W pewnym momencie swój wzrok skierował na jednego z nich,
który umknął wcześniej jego uwadze.
– A ty, co zrobiłeś?, zapytał go.
– Nic. Jestem uczciwym człowiekiem a znalazłem się tutaj jedynie przez przypadek.
– Niemożliwe. Musiałeś jednak coś zawinić.
– Tak. To prawda, powiedział zmartwiony człowiek
– starałem się być zawsze jak najdalej od grzechu.
Widziałem jak jedni krzywdzili drugich ale sam nie brałem w tym udziału.
Widziałem dzieci umierające z głodu i sprzedawane
a najsłabsze z nich traktowano jak śmieci.
Byłem świadkiem, jak ludzie czynili sobie wzajemne świństwa i oskarżali się.
Jedynie ja wolny byłem od pokus i nic nie czyniłem. Nigdy.
– Naprawdę nigdy?, zapytał z niedowierzaniem diabeł
– Czy to rzeczywiście prawda, że widziałeś to wszystko na swoje własne oczy?.
– Jak najbardziej!.
– I naprawdę nic nie zrobiłeś, powtórzył jeszcze raz diabeł.
– Absolutnie nic!. Diabeł zaśmiał się ze zdziwienia:
– Wejdź, mój przyjacielu. Ostatnie wolne miejsce należy do ciebie!.
Pewien święty, przechodząc kiedyś przez miasto,
spotkał dziewczynkę w podartym ubranku, który prosiła o jałmużnę.
Zwrócił się wtedy do Boga: – Panie, dlaczego pozwalasz na coś takiego?
Proszę Cię, zrób coś.
Wieczorem w dzienniku telewizyjnym zobaczył mordujących się ludzi,
oczy konających dzieci i ich biedne wycieńczone ciała.
I znów zwrócił się do Boga: – Panie, zobacz ile biedy. Zrób coś!.
Nocą, święty człowiek usłyszał głos Pana, który mówił:
– Zrobiłem już coś: stworzyłem ciebie!
Rozliczenie
Nadchodzi pora podliczenia
strat oraz zysków – bilans roku.
Więc bez upiększeń, nic nie zmieniam,
zmierzam ku wadze, krok po kroku.
Na jednej szali, gorsze chwile,
kraszone chandrą lub milczeniem.
Wszystko jak leci z ostrym żwirem,
ukryta gorycz, żal, cierpienie.
Na drugiej sadzam z namaszczeniem,
dni co prym wiodą, te z miłością,
w uśmiech bogate (jak spełnienie)
a wszystko to, łzą szczęścia rosząc.
Ważę ostrożnie, skrzętnie dzielę,
ciekawa bardzo ilorazu.
Czemu więc stróżu, mój aniele,
mówisz mi – miła nie od razu.
Nie zajmuj więcej się liczeniem,
bo to robota dla księgowych,
przecież niejedno masz marzenie
do rozliczenia. Twój szalkowy.
annaG.
Przypowieść o synu marnotrawnym
Ojciec miał dwóch synów. Młodszy poprosił ojca o przynależną mu część majątku i opuścił dom. Wszystko jednak roztrwonił,żyjąc rozrzutnie i zaczął cierpieć niedostatek. W krainie, w której przebywał, nastał głód. Zapragnął wówczas pożywić się czymkolwiek, choćby tym, co jadły świnie czyli strąkami. A więc został świniopasem (dla Żydów było to najbardziej hańbiące zajęcie, gdyż świnie uważali za nieczyste). Ale nawet tego nikt mu nie chciał dać. Wtedy pomyślał sobie: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę!. Postanowił wówczas wrócić do ojca, przyznać, że zgrzeszył przeciw niemu i Bogu, i prosić, żeby uczynił go choćby jednym z najemników. Kiedy tylko ojciec ujrzał wracającego do domu syna, wzruszył się, rzucił mu się na szyję i ucałował. Syn przyznał się do winy, a ojciec kazał swym sługom przynieść najlepszą szatę którą mieli, pierścień na ręce i sandały na nogi, i wyprawić ucztę, by wszyscy mogli radować się z powodu jego powrotu. W ten czas starszy syn przebywał na polu. Gdy wracał usłyszał muzykę dobiegającą z jego domu. Zapytał się więc sługi, dlaczego jest tak głośno. On odpowiedział mu, że jego brat przybył i ojciec kazał zabić utuczone cielę i wyprawić ucztę. Wtedy drugi syn, gdy to usłyszał oburzył się, ponieważ cały czas trwał przy ojcu i pomagał mu gdy on potrzebował pomocy. Czuł się więc niedoceniony i niepotrzebny, jednakże ojciec pouczył starszego syna, by cieszył się z powrotu brata, który był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się.
“Tutaj nie chodzi o nowy początek z czystą kartą, ale o nowy początek kolejnego rozdziału, gdzie wcześniejsze części są dla nas przestrogą i lekcją zwaną doświadczeniem.” – Barbara Skorka
Bardziej szczegółowy opis karty tarota XX Sąd Ostateczny moi drodzy, wypracujecie sobie sami dzięki książkom poświęconym kartom tarota, ćwiczeniom, również w internecie jest bardzo wiele informacji, ja mogę gorąco polecić forum dobrytarot.pl jest tam szeroki opis kart.